Rzadko dzieje się to nagle.

Dużo częściej przeciążenie psychiczne przychodzi po cichu. Trochę niezauważalnie.
Jak coś, co najpierw ledwie dotyka codzienności, a potem powoli zaczyna zajmować w niej coraz więcej miejsca. Człowiek nadal funkcjonuje. Wstaje rano. Odpisuje na wiadomości. Robi zakupy. Pracuje. Czasem nawet się uśmiecha. I tylko gdzieś pod tym wszystkim coraz częściej pojawia się zmęczenie, którego trudno się pozbyć. Nie takie zwyczajne. Bardziej takie, które osiada w środku.

Wiele osób przez bardzo długi czas nie zauważa, że jest im za ciężko

Bo przecież „dają radę”. A dawanie sobie rady potrafi być czasem najbardziej mylącą rzeczą na świecie. Można być bardzo dzielnym i jednocześnie bardzo zmęczonym. Można funkcjonować, załatwiać sprawy, być potrzebnym innym ludziom — i coraz bardziej gubić kontakt ze sobą. Wiele osób przyzwyczaja się do życia w napięciu tak bardzo, że po pewnym czasie przestaje pamiętać, jak właściwie wygląda spokój.

Przeciążenie psychiczne często wygląda bardzo zwyczajnie

Nie zawsze pojawia się wielki kryzys.

Czasem to bardziej:

– trudność z odpoczywaniem
– ciągłe napięcie w ciele
– poczucie zmęczenia mimo snu
– drażliwość
– płaczliwość albo przeciwnie — zobojętnienie
– gonitwa myśli
– trudność ze skupieniem
– potrzeba, żeby od wszystkich na chwilę zniknąć

I bardzo często człowiek mówi wtedy: „Przecież nic takiego się nie dzieje.” A jednak organizm coraz wyraźniej pokazuje, że dzieje się dużo.

Ciało często zauważa wszystko wcześniej niż my sami

Najpierw pojawia się bezsenność. Albo ścisk w żołądku. Albo napięta szczęka, której nawet się nie zauważa. Czasem człowiek orientuje się dopiero wtedy, gdy po raz kolejny budzi się rano już zmęczony. Jakby całe życie było trochę za głośne, trochę za szybkie i trochę zbyt wymagające.

Najtrudniejsze bywa to, że sami sobie odbieramy prawo do zmęczenia

Bo inni mają gorzej. Bo trzeba być wdzięcznym. Bo „to nie jest prawdziwy problem”. Tylko psychika nie działa według konkursu cierpienia. To, że ktoś inny też cierpi, nie sprawia, że Tobie automatycznie robi się lżej.

Czasem przeciążenie bierze się nie z jednego wydarzenia, ale z długiego niesienia wszystkiego samemu

Z bycia silnym. Dostępnym. Odpowiedzialnym. Z odkładania siebie na później. I człowiek często nawet nie zauważa momentu, w którym zaczyna żyć bardziej z obowiązku niż z kontaktu ze sobą.

Co może pomóc?

Nie zawsze wielka zmiana. Czasem pierwszy krok jest dużo mniejszy. Zatrzymanie się. Przyznanie przed sobą, że jest trudno. Potraktowanie swojego zmęczenia poważnie, zamiast od razu je umniejszać. A czasem także rozmowa. Taka, w której nie trzeba być „ogarniętym”. Nie trzeba wszystkiego tłumaczyć idealnie. Nie trzeba zasługiwać na uwagę.

Nie trzeba czekać, aż będzie naprawdę źle

To chyba jedna z najważniejszych rzeczy. Wiele osób szuka wsparcia dopiero wtedy, gdy naprawdę nie ma już siły. A przecież można wcześniej. Trochę łagodniej wobec siebie.

Jeśli od dłuższego czasu masz poczucie, że psychicznie jest Ci po prostu ciężko

Może warto potraktować ten sygnał serio. Nie po to, żeby siebie diagnozować. Bardziej po to, żeby nie zostawać z tym wszystkim całkiem samemu. Możesz umówić spotkanie online w Rozmawialni.

Nie musisz wiedzieć, czego potrzebujesz. Wystarczy, że chcesz porozmawiać.