Czasem człowiek siada wieczorem na kanapie i nagle orientuje się, że od kilku godzin ma zaciśnięte szczęki.

Albo że znowu oddycha bardzo płytko. Jakby organizm przez cały dzień próbował zmieścić się w zbyt ciasnym świecie. I nawet kiedy już nic nie trzeba robić, ciało nadal nie odpuszcza. Barki są napięte. Brzuch ściśnięty. Głowa nie przestaje pracować.Jakby coś w środku nie uwierzyło jeszcze, że można odpocząć.

Wiele osób żyje w napięciu tak długo, że zaczyna uważać je za normalność

To chyba jedna z najbardziej podstępnych rzeczy w przewlekłym stresie. Nie przychodzi nagle. Nie zatrzymuje życia od razu.

Raczej powoli wprowadza do codzienności taki rodzaj wewnętrznego ścisku, do którego człowiek stopniowo się przyzwyczaja.

I potem mówi: „taka już jestem”, „mam nerwowy charakter”, „zawsze dużo myślę”

A ciało bardzo często od dawna próbuje powiedzieć coś innego: że jest zmęczone, że za długo było w gotowości, że już nie pamięta, jak wygląda prawdziwy spokój.

Najdziwniejsze jest chyba to, że ciało często wie wcześniej niż my

Człowiek jeszcze mówi: „dam radę”. A organizm już od dawna nosi w sobie zmęczenie. W napiętym karku. W bezsenności. W tym dziwnym uczuciu, kiedy nawet podczas odpoczynku trudno naprawdę odetchnąć. Czasem ciało zachowuje się jak dom, w którym od bardzo dawna nikt nie zgasił światła. Wszystko pozostaje w gotowości. I nawet cisza nie przynosi ulgi.

Wiele osób nie czuje już nawet zmęczenia. Czują tylko drażliwość

To też jest bardzo współczesne zmęczenie. Nie spektakularne. Nie filmowe. Bardziej takie, które objawia się tym, że: wszystko zaczyna przeszkadzać. Za głośny telefon. Za dużo wiadomości. Za dużo ludzi czegoś chce. Za dużo trzeba udźwignąć psychicznie, zanim jeszcze zacznie się dzień. I człowiek coraz częściej marzy nie o wielkim szczęściu, tylko o tym, żeby wszyscy na chwilę dali mu spokój.

A potem pojawia się poczucie winy

Że przecież inni jakoś funkcjonują. Że może przesadzam. Że nie mam prawa być tak zmęczona. Tylko organizm nie zna pojęcia „powinnam dawać radę”. Organizm zna tylko napięcie i przeciążenie. I jeśli trwa ono wystarczająco długo, ciało zaczyna mówić coraz głośniej. Nie po to, żeby człowieka ukarać. Raczej po to, żeby w końcu został zauważony.

Może właśnie dlatego tak trudno dziś naprawdę odpocząć

Bo wiele osób próbuje odpoczywać, nie przestając być w środku w stanie alarmowym. Leżą na kanapie, ale nadal są spięci.
Wyjeżdżają na weekend, ale głowa nadal biegnie. Mają chwilę wolnego, ale organizm wciąż zachowuje się tak, jakby zaraz miało wydarzyć się coś trudnego. Ciało nie uspokaja się od samego „wolnego czasu”. Ono uspokaja się wtedy, kiedy człowiek choć trochę przestaje czuć, że musi cały czas walczyć, wytrzymywać albo zasługiwać.

Czasem człowiek nie potrzebuje kolejnej motywacji, tylko miejsca, w którym może wreszcie odpuścić

Bez bycia silnym. Bez ogarniania. Bez tłumaczenia, dlaczego jest mu ciężko. I czasem właśnie od tego zaczyna się coś ważnego:
od pierwszego głębszego oddechu po bardzo długim czasie.

Jeśli masz poczucie, że Twoje ciało od dawna nie potrafi naprawdę odpocząć

Może warto potraktować to nie jak słabość, ale jak sygnał. Nie wszystko trzeba unosić samemu.

Możesz umówić spotkanie online w Rozmawialni.

Nie musisz wiedzieć, czego potrzebujesz.

Wystarczy, że chcesz porozmawiać.

rozmawiaalniaonline.pl