Lęk przed odrzuceniem...
Bywa też, że przez ten lęk zgadzamy się na rzeczy, których wcale nie chcemy. Milczymy, chociaż jest nam przykro. Nie stawiamy granic, żeby kogoś nie rozgniewać. Staramy się być mili, pomocni i bezproblemowi, bo gdzieś w środku nosimy przekonanie, że na akceptację trzeba sobie zasłużyć.
Odrzucenie boli
Potrzeba bycia blisko innych jest jedną z naszych podstawowych potrzeb. Chcemy być zauważeni, ważni i przyjęci takimi, jakimi jesteśmy. Dlatego odmowa, krytyka, rozstanie czy poczucie pominięcia mogą naprawdę boleć. Nie świadczy to o naszej słabości ani nadmiernej wrażliwości.
Trudność zaczyna się wtedy, gdy sam lęk przed odrzuceniem staje się silniejszy niż to, czego pragniemy. Kiedy nie podejmujemy prób, bo z góry zakładamy porażkę. Nie mówimy o uczuciach, żeby nie usłyszeć, że druga osoba ich nie odwzajemnia. Nie prosimy o pomoc, nie zabieramy głosu, nie składamy swojej kandydatury. Wycofujemy się wcześniej, zanim ktokolwiek zdąży nam odmówić.
W ten sposób próbujemy ochronić się przed zranieniem, ale jednocześnie odbieramy sobie szansę na bliskość, zmianę i doświadczenie czegoś dobrego.
Skąd bierze się ten lęk?
Nie ma jednej odpowiedzi. Czasem jego źródłem są doświadczenia z dzieciństwa: chłód, częsta krytyka, brak zainteresowania albo miłość, którą dziecko odczuwało jako zależną od tego, czy było grzeczne, dzielne i spełniało oczekiwania dorosłych.
Czasem znaczenie mają trudne relacje z rówieśnikami, wyśmiewanie, wykluczenie albo późniejsze bolesne rozstania. Człowiek zaczyna wtedy wierzyć, że odrzucenie mówi prawdę o nim: że jest niewystarczająco dobry, ciekawy, mądry czy godny miłości.
A przecież odrzucenie nie jest miarą naszej wartości.
Ktoś może nie odpowiedzieć na nasze uczucie. Pracodawca może wybrać inną osobę. Znajomość może się zakończyć. To boli, ale nie oznacza, że z nami jest coś nie tak. Czasem ludzie po prostu do siebie nie pasują. Mają inne potrzeby, możliwości, plany albo znajdują się w innym miejscu swojego życia.
Jak lęk przed odrzuceniem wpływa na relacje?
Może prowadzić do dwóch pozornie różnych zachowań.
Jedni bardzo starają się zatrzymać przy sobie drugiego człowieka. Rezygnują z własnych potrzeb, nadmiernie się dopasowują, szukają potwierdzeń, że nadal są ważni. Każde oddalenie odbierają jako zapowiedź końca.
Inni wycofują się, zanim relacja stanie się naprawdę bliska. Zachowują dystans, ukrywają uczucia albo kończą znajomość jako pierwsi. Nie dlatego, że nie potrzebują bliskości. Czasem właśnie dlatego, że potrzebują jej bardzo mocno i boją się, jak bardzo może zaboleć jej utrata.
Co można zrobić?
Najpierw warto zauważyć swój lęk, bez zawstydzania się nim. Zapytać siebie: czego właściwie się teraz boję? Czy naprawdę wiem, co myśli druga osoba, czy tylko próbuję to odgadnąć? Czy jej zachowanie musi oznaczać odrzucenie?
Pomaga również dostrzeganie chwil, w których porzucamy samych siebie, żeby tylko nie stracić kogoś innego. Kiedy mówimy „tak”, choć czujemy „nie”. Kiedy udajemy, że nic się nie stało, chociaż zostały przekroczone nasze granice. Kiedy zgadzamy się na zbyt mało, bo boimy się, że inaczej zostaniemy sami.
Praca nad lękiem przed odrzuceniem nie polega na tym, by już nigdy się nie bać. Chodzi raczej o to, by lęk nie podejmował za nas wszystkich decyzji. Można małymi krokami uczyć się mówić o swoich potrzebach, przyjmować odmowę bez przekreślania siebie i sprawdzać, czy nasze obawy rzeczywiście się potwierdzają.
Czasem dobrze przechodzić tę drogę z psychologiem lub psychoterapeutą. Szczególnie wtedy, gdy lęk powtarza się w kolejnych relacjach, powoduje silne napięcie albo sprawia, że rezygnujemy z życia, którego tak naprawdę pragniemy.
Nie każda osoba nas wybierze. Nie wszędzie będziemy pasować i nie każda relacja okaże się trwała. Tego nie da się całkowicie uniknąć.
Można jednak nauczyć się nie odrzucać samego siebie za każdym razem, gdy nie wybierze nas ktoś inny.
Jeśli czujesz, że ten temat dotyczy również Ciebie i chciałabyś lub chciałbyś o tym porozmawiać, zapraszam do Rozmawialni. Właśnie po to powstała — jako miejsce spokojnej, życzliwej rozmowy bez oceniania i bez gotowych recept.
Prowadzę konsultacje psychologiczne online oraz w gabinecie w Gdańsku.